piątek, 3 stycznia 2014
Harmonijny kalejdoskop uczuć ..
Światłość bijąca z głębi tych oczu, w które mogłabym wpatrywać się godzinami.. To jak błądzić w oceanie rozkoszy lecz nie tonąć, przecież nie da się utonąć w szczęściu.. zaciągam się powietrzem, by złapać oddech, każde tchnienie wykonane przy nim jest jak wypełnianie ciała euforią i błogim spokojem... Gdy otacza nas tylko własna wzajemna obecność, tworzy się wokół mała oaza, przeznaczona dla wytchnienia, by zwolnić tempo jakim goni nas życie.. chcę napawać się tym pięknym uczuciem jakim go darzę mimo, że pojawiają się czasami momenty, w których boję się tego co może się wydarzyć, czy coś nie przerwie tego szczęścia w momencie, w którym moje zaangażowanie będzie na tyle silne by skruszyć w jednej chwili moje serce.. lecz nie chcę o tym myśleć, bo jest to wtedy jak ograniczenie nie pozwalające dać wszystkiego na co zasługuje On.. To jak brak własnego spełnienia, mieszający się z zażenowaniem przez brak jakiejkolwiek zaradności.. Jednak złapał mnie w sidła własnego serca, prowokując mój umysł bym poczuła się jak ptaszek w klatce, z tą różnicą, że pragnę w tej klatce pozostać i rozwijać się, nie jest ona taka zwyczajna, to nie zimne stalowe pręty sprawiające, że jakakolwiek forma radości nie przedostaje się do środka, jest ona spleciona z prawdziwych emocji, głębokich uczuć i wspaniałych wspomnień, napawających mnie ciepłem... Wiem, że w niej jestem bezpieczna jak w splocie jego ramion.. Pragnę pozostać w nich póki śmierć nie zaciągnie mnie w miejsce, w którym będę na niego czekać, by już na zawsze być tylko jego i tylko jemu się oddawać ..
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz